Ojciec Narodu i zaplute karły

Ubóstwianie własnych liderów oraz zohydzanie przeciwnika jest normą w polskiej polityce. Doświadczyła tego postać Józefa Piłsudskiego, przez jednych poddawana bałwochwalczej czci, przez innych odzierana z rzeczywistych zasług.

Nadworni lokajczykowie rozdęli kult tej jednostki do monstrualnych rozmiarów. Ojciec Narodu, Wychowawca Narodu, Wskrzesiciel Niepodległości, Zwierzchnik Duchowy Armii, Nieomylny Dowódca, Geniusz, Wizjoner, Najukochańszy Nasz Wódz, Pierwszy Żołnierz Polski, Bohater Bez Skazy, Niestrudzony Bojownik Wolności, Budowniczy Jedyny i Niezastąpiony, Największy Człowiek jakiego Polska w ciągu wieków wydała… Zestaw tych i podobnych adoracji i aktów strzelistych jako żywo kojarzy się z hołdami składanymi innym wodzom, w nieco odmiennych kręgach cywilizacyjnych. Osoby nie podzielające owej czołobitnej fascynacji atakowane są jako skarlałe potworki, niegodne miana Polaka.

Rzetelna ocena „Ziuka”, wydobycie całego dobra i zła, jakie przeplatały się w jego życiu, zajęłyby niejeden tom. Tym niemniej było w tej biografii coś niepokojącego, skrzętnie pomijanego przez apologetów. To odór kainowej zbrodni unoszący się nad zbryzganym krwią warszawskim brukiem, dobywający się z miejsc kaźni i z policyjnych katowni. To krzyk ofiar, zagłuszany dziarskim łomotem werbli, burzą braw i chórem pochlebców.

[…]

Całość:

https://poloniachristiana.pl/pismo/?issue-id=135#magazine-info