Spisek przeciwko Templum

[…]

Zasiew

Kandydaci do Zakonu przechodzili wielomiesięczny okres próbny, ćwicząc się nie tylko w wojaczce, ale i pogłębiając swą duchowość, w pokorze i żelaznej dyscyplinie. Rezultaty szkolenia były nadzwyczajne. Karne zastępy templariuszy (oraz innych wspólnot zakonnych) stały się elitą wojsk chrześcijańskich, rzucaną na najbardziej zagrożone odcinki frontu. Podczas bitew zwykli uderzać w pierwszym szeregu, zaś wycofywali się jako ostatni. Mawiali: „Męczeństwo jest jedyną chwałą, jaką możemy zyskać jako ludzkie stworzenia”.

Cała Ziemia Święta była obficie zroszona ich krwią. Podczas pogromu u źródeł Cresson z oddziału 90 templariuszy ledwie trzech uszło cało. Pod La Forbie poległo 636 rycerzy Templum oraz służących im turkopoli; ocalało ledwie 33 ludzi Zakonu. Pod Darbessac z szeregów wspólnoty ubyło 400 rycerzy i kuszników. W Al-Mansurze z oddziału 290 wojów uratowało się ledwie pięciu. Były też i wiekopomne zwycięstwa, także opłacone obfitą daniną krwi.

Rycerze Świątyni ginęli też jako jeńcy, jak pod Hattin, gdzie sułtan Saladyn kazał zgładzić 230 pojmanych templariuszy i szpitalników. Władca świata islamu dał im szansę – obiecał darowanie życia w zamian za przejście na islam. Mimo bestialskich tortur ani jeden z rycerzy-mnichów nie załamał się, wszyscy ustrzegli wiary, w chwale odchodząc do swego Pana.

Nie inaczej było, gdy sułtan mameluków Bajbars zdobył twierdzę templariuszy Safed na wyżynie galilejskiej. I on zaproponował jeńcom ocalenie w zamian za wyrzeczenie się wiary. Odmówili, więc czekała ich kaźń. Postawa męczenników, modlących się do końca, wywarła ogromne wrażenie na bisurmanach. Pohańcy przekazywali sobie potem opowieść o pewnym templariuszu, który podchodząc do katowskiego pnia śpiewał potężnym głosem antyfonę Salve Regina. Powiadali, że kiedy już opadło ostrze, gdy odcięta głowa mnicha potoczyła się po ziemi, śpiew nie umilkł; usta męczennika dokończyły pieśń…

[…]

Całość:

https://pch24.pl/andrzej-solak-spisek-przeciwko-templum-w-piatek-trzynastego