Rzeź Ormian, z Polską w tle

10 faktów, o których nie wolno zapomnieć

[…]

8. Samotność ginących

We wrześniu 1922 roku w Smyrnie, portowym mieście nad Morzem Egejskim, założonym przez jońskich żeglarzy w X wieku przed Chrystusem, Turcy wyrzynali dzielnice ormiańską i grecką.

W porcie stacjonowała potężna eskadra Ententy – dwadzieścia kilka okrętów liniowych, krążowników i kontrtorpedowców brytyjskich, francuskich, włoskich i amerykańskich. Dosłownie na oczach marynarzy dzielnice chrześcijan były palone do fundamentów. Trzydzieści wieków historii ulatywało z dymem pożarów, najmniej trzydzieści tysięcy ludzi zostało zaszlachtowanych jak zwierzęta w rzeźni, jeszcze więcej popędzono w niewolę – a z okrętów alianckich nie padł ani jeden strzał w stronę tureckiej hordy. Zamiast tego na pokładach zaczęła grać orkiestra, by zagłuszyć dochodzący z brzegu krzyk mordowanych.

Niech więc nas już nie dziwi, że kiedy w roku 1939 zastępy Hitlera i Stalina ruszyły na Polskę, nasi – pożal się Boże! – sojusznicy z Zachodu „nie chcieli umierać za Gdańsk”. Że później Francuzi umykający z Algierii wydali na rzeź swych tubylczych sprzymierzeńców – harkisów. Że Amerykanie zdradzili i porzucili swoich przyjaciół w Indochinach. Że współcześnie oenzetowskie „błękitne hełmy” w Bośni, Rwandzie i gdzie indziej bezczynnie przyglądały się masakrom.

Wcześniej była Smyrna. To wtedy Zachód ostatecznie porzucił rycerskie, krucjatowe ideały, swą gotowość do walki w obronie słabych i bezbronnych. Bo przecież, żeby powstrzymać rzeź, należałoby strzelać do morderców. A dzisiejsi ludzie Zachodu boją się strzelać; tak ich wychowano. Ów amoralny pacyfizm przetestowano na chrześcijanach Turcji.

[…]

Całość:

https://pch24.pl/rzez-ormian-z-polska-w-tle-10-faktow-o-ktorych-nie-wolno-zapomniec