Obrona Jasnej Góry cz. I

[…]

Sporym nieporozumieniem jest nagłaśniane raz po raz „odkrycie”, że pod Jasną Górą nie było „prawdziwych” oddziałów szwedzkich.

Istotnie, większość żołnierzy Müllera, podobnie jak on sam, była Niemcami. Tyle, że germańscy podkomendni jenerała pochodzili przede wszystkim z okolic Szczecina i Bremy, to jest obszarów stanowiących wówczas prowincje szwedzkie.

Pod rozkazy Müllera trafiła również niemiecka piechota najemna z dawnego regimentu gwardii królewskiej Jana Kazimierza, znęcona obiecanym sutym żołdem. Nietuzinkową postacią był pułkownik Fryderyk Getkant, pochodzący z Nadrenii – dawny oficer wojsk Rzeczypospolitej, wybitny inżynier wojskowy, który zmienił front i pod Jasną Górą kierował działaniami oblężniczymi (co nie przeszkodziło mu po jakimś czasie powrócić na służbę polską). Getkant zastąpił pod Jasną Górą poległego pułkownika-inżyniera Almanna de Fossisa, pochodzącego z holenderskiej rodziny osiadłej we Włoszech.

Wśród oblegających znalazła się grupa co najmniej kilkuset Polaków. Wedle powszechnej opinii służyli oni niechętnie Szwedom, mieli wręcz odmówić udziału w atakowaniu twierdzy. Müller rzeczywiście nie ufał tym sojusznikom i używał ich przede wszystkim do wykonywania zadań pomocniczych. Z drugiej strony trudno tu generalizować – nie brakło bowiem Polaków służących z oddaniem najeźdźcy. Pewien rozgłos zdobyli górnicy („kamieniarze”) sprowadzeni z Olkusza, z uporem drążący chodnik minowy, aż do swego smutnego końca. Obecne pod Jasną Górą chorągwie jazdy pułkowników Jana Zbrożka i Seweryna Kalińskiego oddawały usługi Szwedom jeszcze przez długie miesiące, w tym czasie nieraz zbrojnie ścierając się z rodakami.

Wielonarodowy skład korpusu Müllera nie dziwił wówczas nikogo. Przecież w słynnej bitwie pod Kircholmem (1605) pod rozkazami hetmana Jana Karola Chodkiewicza stanęli, obok Polaków, Litwinów i Rusinów także Inflantczycy, Niemcy i Tatarzy – którzy za przeciwników mieli, poza Szwedami, również Finów, Estończyków, Inflantczyków, Niemców, Szkotów, Walonów, Węgrów i… Polaków (!).

Podobnie w morskiej batalii pod Oliwą (1627) autor polskiego zwycięstwa, admirał Arendt Dickman był z pochodzenia Holendrem. Załogi naszych okrętów tworzyli oczywiście Polacy, ale również i rodacy admirała, także Lubeczanie, Duńczycy, Anglicy i Szkoci; zaś we wrogiej flocie szwedzkiej służyli jako kadra oficerska i podoficerska liczni Szkoci, Duńczycy, Francuzi, Niemcy i Holendrzy.

W armii Karola Gustawa w okresie „potopu” udział cudzoziemców był olbrzymi. A nawet, gdy weźmiemy pod lupę „prawdziwych Szwedów pochodzących ze Skandynawii”, to okaże się, że znaczna część z nich była w istocie Finami. Nie zmienia to faktu, że uważali się oni za wierne sługi króla Szwecji, gotowe przelewać za niego krew. Dlatego nie mają większego sensu próby kwestionowania szwedzkiego charakteru korpusu oblężniczego pod Jasną Górą na podstawie jego składu etnicznego.

[…]

https://pch24.pl/obrona-jasnej-gory