Prorok z CIA
15 listopada 2022 roku do Kijowa zawitał znamienity gość. William Burns od dwóch lat dzierżył godność dyrektora amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Burns, niegdyś ambasador USA w Moskwie, zdążył zadziwić świat przenikliwością swoich analiz i znajomością wschodnich realiów. Już w 2008 r. stwierdził, że Zachód może zmuszać Rosję do różnorakich ustępstw, aż do chwili osiągnięcia „nieprzekraczalnej czerwonej linii”, której sforsowanie grozi wojną.
Owym krytycznym momentem miała być wizja przyjęcia Ukrainy do NATO. Otóż Rosja nigdy nie zgodzi się na zainstalowanie baz wrogiego Sojuszu w kraju sąsiedzkim, skąd rakiety mogą osiągnąć rejon Moskwy w ciągu kilku minut (analogicznie w roku 1962 prezydent USA John Kennedy zaryzykował groźbę III wojny światowej, by uniemożliwić instalację sowieckich baz na Kubie, niespełna 200 km od wybrzeża Florydy).
Słuszność analizy Burnsa potwierdziło życie. Oto w styczniu 2022 r. Rosja zażądała „gwarancji bezpieczeństwa”, m.in. nierozszerzania NATO na Ukrainę. Politycy Paktu odrzucili ten postulat, zupełnie jakby chcieli przetestować „proroctwo” szefa CIA. Już w następnym miesiącu wybuchła wojna.
Mister Burns był więc łebskim jegomościem, a jego wizyta w Kijowie zapowiadała prawdziwie intrygujące wydarzenia.
Krew w Przewodowie
W stolicy Ukrainy Burns spotkał się z prezydentem Wołodymyrem Zełeńskim. O czym rozmawiali – tego oczywiście nie wiemy. Jednak w tym samym dniu w przestrzeń powietrzną Polski wtargnęła z Ukrainy obca rakieta. Pocisk spadł na Przewodów, zabijając dwóch rolników.
Teraz wypadki potoczyły się w tempie lawiny. Prezydent Ukrainy wystąpił z gotową przemową, oskarżając Rosję o przeprowadzenie celowego ataku na Polskę. Grzmiał:
– Federacja Rosyjska zabija wszędzie tam, gdzie może dotrzeć. Dzisiaj dotarła do Polski. Ten atak na bezpieczeństwo zbiorowe w regionie euroatlantyckim jest eskalacją. Zginęli ludzie. Moje kondolencje dla polskich braci i sióstr! Ukraina zawsze z wami. Należy powstrzymać terror Rosji.
Niemal natychmiast w obiegu medialnym pojawiła się opinia „anonimowego przedstawiciela CIA”, który „potwierdził”, że w Polskę uderzyli Rosjanie. Zadziwiający refleks wykazały też tak zwane „mocarstwa bałtyckie”, otwarcie podżegając Polaków. Wicepremier Łotwy Artis Pabriks szczuł:
– Zbrodniczy rosyjski reżim wystrzelił rakiety, które były wycelowane nie tylko w ukraińskich cywilów, ale także wylądowały na terytorium NATO w Polsce. Łotwa w pełni stoi po stronie polskich przyjaciół i potępia tę zbrodnię.
Nadwiślańskie władze wezwały „na dywanik” ambasadora Rosji, żądając odeń wyjaśnień. Tutejsze media podkręcały histerię, spekulując na temat konieczności wdrożenia procedur artykułów 4 i 5 Paktu Północnoatlantyckiego.
Potem nastała niespokojna noc. Złotówka spadała na łeb, na szyję. Polski Internet kipiał od emocji. Rozgorączkowane (choć puste) łby domagały się „podjęcia natychmiastowych działań”, ogłaszając, że oto „znaleźliśmy się w stanie wojny z Rosją”. Istotnie w tych godzinach nasz kraj był o krok od prawdziwego konfliktu zbrojnego. Propagandowy grunt został przygotowany. Czekano jedynie na decyzje globalnych władców marionetek.
[…]
Całość w: „Polonia Christiana” nr 108 styczeń – luty 2026

https://poloniachristiana.pl/pismo/?issue-id=133#magazine-info
